Abraham Mateo

Abraham Mateo

piątek, 13 maja 2016

Dedyk dla Arka

Hej! To już ostatnia część dedyku.

Arek:
- Przepraszam, przepraszam - zaczęła się drzeć na cały budynek - ale mój syn nie może brać udziału w tym konkursie, castingu czy co to jest. Nazywa się Arek i stoi pomiędzy tymi panienkami. Co Aruś już znalazłeś sobie psiapsiółeszczki. Może byś mi je przedstawił - uderzyłem się otwartą dłonią w czoło myślałem, że spalę się ze wstydu.
- Weź się kobieto opanuj - jeden z tancerzy pokazał jej, żeby puknęła się w czoło, a ja wybuchem śmiechem.
- Ja ci się zaraz popukam, a ty - moja rodzicielka zwróciła się do mnie - przestań się śmiać - próbowałem spoważnieć i powstrzymać się od śmiechu. Suzi szepnęła coś swojemu bratu do ucha, a on kiwnął głową i ruszył w stronę mojej mamy. Gdy matka zobaczyła Abrahama z bliska zrobiła maślane oczy i śliniła się na jego widok jak jakiś pies co wyglądało mega śmiesznie. W końcu mama wyszła, a my wróciliśmy do wyników.
- A więc tak Diego, Chris - pod nosem czytał - i Ethan. A choreographie wymyśli oczywiście Suzi i ... Arek - myślałem, że się przesłyszałem, a jednak to była prawda. Dziewczyna podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. Już wtedy wiedziałem, że zawsze będzie blisko mnie. Kto wie może coś z tego będzie. Uśmiechnąłem się na samą myśl o tym.
- Mówiłam, że wszystko będzie dobrze - szepnęła mi do ucha.
- To może pójdziemy na pizzę to uczcić - powiedziałem kiedy się od niej odsunąłem - mam nadzieję, że twój brat mnie nie zabije - dodałem i się zaśmiałem.
- Z chęcią z tobą pójdę i nie mój brat ciebie nie zabije - na jej twarzy zawitał uśmiech.
- Abe idę z Arkiem na pizzę - dziewczyna krzyknęła do brata.
- Ok - odpowiedział po czym ruszyliśmy do reusauracji.



czwartek, 5 maja 2016

Dedyk dla Arka

Hej!! Nie przedłużając oto nowy imagin.
Ps. Sorry, że krótki.

Arek:
Chodziłem zdenerwowany po korytarzu.
- Co się tak denerwujesz panie ładny? - zapytała mnie Suzi.
- Co? Dlaczego to powiedziałaś? Zresztą nie ważne. Moja mama dowiedziała się, że tu jestem.
- To ona nie wie, że tutaj jesteś? - pokręciłem głową - kurczę. Trochę słabo, ale nie martw się za dwie minuty ogłosiły wyniki, a nawet jeśli przejedzie to mój brat coś tam jej powie i napewno zmieni zdanie. W końcu to Abraham Mateo.
- Co? To twój brat?  I skąd wiesz, że moja matka nie chce, abym tańczył?  - Chyba wszystko zaczynało się układać.
- Tak i to logiczne - powiedziała i uśmiechnęła się.
************
Wreszcie będzie ogłoszenie wyników. Zaprosili nas do sali tej samej, w której się prezentowaliśmy.
- Więc tak - zaczął Abraham - przyszło was tu naprawdę dużo i bardzo wam za to dziękuję. Wszyscy byliście świetni. Niestety miejsc jest tylko sześć, jednak nie zpominajmy o dodatkowym miejscu. Osoba, która zajmie to miejsce razem z moją siostrą będzie układać dla mnie choreografię a dostali się: Aroa, Kristen i Taylor oraz Chris, Diego i... - nie zdążył dokończyć,bo musiała wkroczyć moja kochana mamusia.

niedziela, 10 kwietnia 2016

Dedyk dla Arka

Hejka!!!!!!!! Ten dedyk będzie inny.

Arek:
- Mamo! Mamo! Patrz! Jest casting dla tancerzy do teledysku jakiegoś Abrahama Mateo. To fantastyczna okazja dla mnie - powiedziałem zadwolony.
- Nie pójdziesz tam - odpowiedziała moja rodzicielka stanowczo.
- No, ale dlaczego? - zapytałem.
-Bo taniec nie ma przyszłości - zaczęła tłumaczyć.
- No, ale...
- Przestań! Nie pójdziesz tam i koniec - podniosła na mnie głos. Nie wierzę. Dlaczego ona zawsze tak myśli? Wbiegłem do pokoju wściekły i zacząłem go demolować.
- Muszę tam pójść - zacząłem gadać do siebie - Trudno casting jest jutro najwyżej się wymknę.
***************************
- Nie wierzę, że tu jestem - powtarzałem do siebie i myślałem jak to wszystko się potoczy.
- Hej jestem Suzi, a ty to pewnie Arek? - z zamyślenia wyrwał mnie anielski głos.
- Siema - odpowiedziałem - skąd wiesz jak mam na imię?
- Tajemnica skarbie - powiedziała i odeszła. Okey to było dziwne. No, ale jak ją spotkam to ta barbie wszystko mi wyśpiewa.
*********************************
- Arek wchodzisz - powiedział mi chyba menager. Dwa wdechy i wszedłem na sale. Nie uwierzycie kto tam był. Przy stoliku obok (jeżeli  dobrze myślę) Abrahama siedziała Suzi.
- Hej. Przedstaw się - powiedział chłopak.
- Cześć jestem Arek i przyjechałem z Lublina - odpowiedziałam pewnie.
- Okey czekamy na twój występ.
**********************
- Byłeś świetny - skomentowała mój występ Suzi i posłała mi uśmiech, który odwzajemniłem - Za dwie godziny będą wyniki.
- Do zobaczenia - powiedziałem i wyszedłem z sali, a potem z budynku na spacer, żeby się odstresować.
**************************
Gdy zostało pięć minut do ogłoszenia wyników byłem już w budynku. Zadzwoniła mama.
- No co tam? - odebrałem
- Cześć synu. Dobrze się bawisz na castingu - zszokowały mnie te słowa.
- Coo... ale przecież... - nie wiedziałem co powiedzieć.
- Przykro mi, że mnie nie posłuchałeś. Będę za dziesięć minut - powiedziała i się rozłączyła. Miałem nadzieję, że usłyszę wyniki



niedziela, 20 marca 2016

Dedyk dla Naty Celeban

Hejo !!!!!! Dziś wstawię ostatnią część dedyku.

Abraham:
Biegłem cały czas w poszukiwaniu Natalki. Dzwoniłem do niej ze dwadzieścia razy, ale nie odebrała. W pewnej chwili mnie olśniło.
- Przecież mogę ją namierzyć - powiedziałem do siebie. Wpisałem w mojego i phona 6 plus to co trzeba i zacząłem podążać do miejsca gdzie znajduje się telefon Naty.
***********************
Dziewczyna siedziała skulona przy fontannie. Wiedziałem, że płacze i wiedziałem dlaczego.
- Natalia - zawołałem ją, ale ona nawet nie podniosła głowy. Podszedłem do niej i usiadłem obok - dlaczego uciekłaś ? - zapytałem, jednak nie odpowiedziała - błagam odezwij się skarbie.
- Nie mów tak do mnie - powiedziała przez łzy.
- Przecież wiesz, że cię kocham.
Naty:
- Nie! Właśnie, że nie wiem - chciałam wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i gdyby nie Abraham zaliczyłabym spotkanie z glebą.
- Naty co ci jest? - Co to w ogóle było? - zapytał z  przerażeniem
- Nic - odpowiedziała obojętnie - Puść mnie już.
- Jak mam cie puścić po takim czymś? Odprowadzę ciebie do domu. Gdzie mieszkasz? - nawet nie próbowałam protestować, bo wiedziałam, że to nic nie da.
- Niedaleko. Tu za rogiem.
*****************
Abraham:
- Przyniosę ci wody - powiedziałem gdy znajdowaliśmy się w mieszkaniu Nati. Natalia miała problemy jeśli chodzi o apetyt, czyli po prostu miała anoreksje. Przechodząc obok lodówki ze szklanką zimnej wody coś mnie tknęło, żeby do niej zajrzeć. Była pusta.
- Skarbie jadłaś coś dzisiaj - podałem jej szklankę z wodą.
- Ja... no... chyba tak. W ogóle co cię to obchodzi i mówiłam już, żebyś do mnie tak nie mówił - dziewczyna zaczęła mieć do mnie pretensje.
- Wiedziałem. Nie wierzę. Jak mogłaś? Przecież wiesz, że to może się dla ciebie źle skończyć. Zamówię jakieś jedzenie - wyciągnąłem telefon.
- Lodówka była pusta - zaczęła się tłumaczyć - proszę nie gniewaj się.
- Przecież wiesz, że nie potrafię tylko odpowiedz mi na jedno pytanie. Jesteś głodna? - Naty pokiwała głową - to dlaczego nic nie zjadłaś? - zapytałem zdziwiony.
- Bo nie mam czasu, a poza tym jestem zbyt leniwa - odpowiedziała śmiejąc się. Pokręciłem głową z niedowierzania. Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi.
- Szybko - stwierdziła Natalka.
Naty:
- Zack co ty tu robisz? - Abri słysząc męskie imię krzykną, żebym poszła do salonu, bo zaczyna się film.
- Przyszedłem, bo myślałem, że  ten wieczór spędzimy razem, ale widocznie się myliłem. zamierzasz do niego wrócić? - wzruszyłam ramionami - w każdym razie wiedz, że będę o ciebie walczył i... - nie skończył, bo przyleciała Kim.
- A gdzie... - przerwałam jej.
- Abe chodź to do mnie - zawołałam chłopaka, który przytulił mnie od tyłu.
- Aaaaaa wyglądacie cudownie - nastolatka klasnęła w dłonie - a ty idź już stąd - chłopak spojrzał na nie z poirytowaniem. Po chwili do domu weszli moi rodzice.
- Co wy tu robicie?
-Postanowiliśmy spędzić czas z wami, a poza tym mamy pizzę - odezwał się tata - tą, którą Zamawiałaś.
- Aha to chodźmy - szybko rzuciłam.
- Ja muszę wracać do domu odezwał się Zack i wyszedł.
- I dobrze - powiedział Abraham, a ja spojrzałam na niego pouczająco - No co? Nie lubię konkurencji.
- Ja w ogóle go nie lubię - dodała Kim na co się zaśmiałam.
****************
- Dobra było pysznie, ale muszę już iść. Naty odprowadzisz mnie - pokiwałam głową i wstaliśmy od stołu.
- Ok powiem w prost. Po pierwsze niedługo lecimy do Hiszpanii. My,  czyli ja i ty, bo twoi rodzice się zgodzili. Po drugie chcę, żebyś wymyślała dla mnie choreografię i po trzecie chcę, żebyś znowu została moją dziewczyną, a to z tamtą dziewczyną, którą... - przerwałam jego monolog pocałunkiem, który po chwili oddał.




sobota, 12 marca 2016

Dedyk dla Naty Celeban

Hej!! Nie przedłużając oto nowy imagin.

Naty:
To już dziś mam się z nim spotkać. Nie mogę w to uwierzyć, że Kim tak bardzo na tym zależy, że załatwiła mi wejście za kulisy. Przez całą noc nie mogłam zmrużyć oka, a kiedy mi się udało obudziłam się po dwóch godzinach., czyli po 8:00. Do koncertu zostało dużo czasu, bo aż 13 godzin. Sprawdzając godzinę zobaczyłam na wyświetlaczu trzy nieodebrane połączenia i jeden nie przeczytany sms. Postanowiłam je zobaczyć.
1 nieodebrane połączenie od: Abraham Mateo. No tak mogłam się tego spodziewać. On zawsze oddzwania.
2 nieodebrane połączenie od: Zack.
3 nieodebrane połączenie od: Kim.
1 sms od: Kim: Gotowa na WIELKIE spotkanie! <3
Od: ja: NIE. Szybko jej odpisałam.
Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, a kiedy skończyłam założyłam na siebie moja ulubioną fioletowo-biała sukienkę z falbankami, a następnie poszłam na śniadanie. Po zajrzeniu do lodówki i stwierdzeniu, że nic nie ma postanowiłam sobie odpuścić ten posiłek i pooglądać telewizję. Niestety nie było mi to dane, do salonu wszedł mój tata.
- Hej córciu. Jak się spało? Wyłącz telewizor to pogadamy.
- Hej. Dobrze. to o czym chcesz pogadać? - z niechęcią zgodziłam się.
- Słyszałem, że dziś jest koncert... - nie pozwoliłam dokończyć.
- Nie kończ - wtrąciłam - od Kim to wiesz prawda? - skiną głową - nie o tym rozmawiać.
- No dobrze, ale jakby to zabiorę mamę do kina, a do hotelu - na te słowa przewróciłam oczami. Jakiś czas jeszcze rozmawiałam z ojcem, jednak nie trwało to długo ,bo do domu wparowała Kim i szybko zaciągnęłam  mnie do pokoju. Usiadłam na łóżku a moja bff przeglądała szafę i rozmyślała w co mogę założyć na koncert. Zajęło jej to trzy godziny. Dziewczyna odłożyła ubrania na krzesło i włączyła muzkę.
- Dasz radę wymyślić do tej piosenki układ? - zapytała.
- Co? - odpowiedziałam pytaniem za pytanie zdziwiona.
- Bardzo podoba mi się ta piosenka - zaczęła.
- OK nie ma sprawy - wymyśliłam choreografię, a potem nauczyłam Kim co mi zajęło dłuższy czas. Obie byłyśmy wyczerpane, więc postanowiłyśmy obejrzeć film. Kiedy seans się skończył była 19:00. Kim wpadła w szał. usiałam zacząć się przygotowywać. Na początek nastolatka pokarbowała mi włosy, rozczesała i lekko spięła. Następnie zrobiła mi lekki makijaż. założyła ciuchy przygotowane na koncert, czyli czarną bluzkę z wieżą Eiffla, czarne, krótkie, obcisłe spodenki, fioletowe air maxy i tego samego koloru koszulę przywiązałam sobie na biodrach.
*******************
- Co ja tu robię? - pytałam sama siebie. Jest środek koncertu, a ja stoję za kulisami - jakaś masakra. Całe szczęście, że mnie nikt nie poznał - dodałam. w pewnym momencie odważyłam się podejść i zobaczyć co dzieje się na scenie. Zmienił się i to bardzo, a ta tancerka widać, ze na niego leci. Na pewno są razem. Stałam tak do póki koncert się nie skończył. Kiedy schodził ze sceny podbiegłam dalej, żeby im nie przeszkadzać. Serce biło mi coraz szybciej. Widząc jak Abraham przytula ta tancerkę nie wytrzymałam i wybiegłam z tego miejsca.
- To nie ma sensu - powtarzałam przez łzy.
Abraham:
Aroa zaczyna mnie denerwować. Ledwo co zszedłem ze sceny, a ona już rzuciła mi się na szyję. W pewnej skoczyło mi ciśnienie. Chyba widziałem moją Natalię. Dziewczyna zaczęła uciekać, ale dlaczego?  No tak wszystko jasne. Pewnie pomyślała, że ja i Aroa jesteśmy razem. Muszę ją znaleźć. Szybko odsunęłem się od tancerki i ruszyłem w kierunku brata.
- Hej Tony! Czy wiesz co to za dziewczyna wybiegła stąd? - szybko zaczęłem.
- Wydaje mi się, że to twoja... - nie skończył, bo szybko za nią wybiegłem chociaż nawet nie wiedziałem gdzie podążać.




niedziela, 28 lutego 2016

Dedyk dla Naty Celeban

Hej! Postanowiłam wziąć się za dedyki.

Naty:
Właśnie czytałam moją ulubiona książkę.
- Naty nie uwierzysz - do mojego pokoju wbiegła przyjaciółka.
- Chociaż daj mi spróbować Kim, a tok w ogóle to co ty tu robisz? - zapytałam.
- To ja tu przychodzę do ciebie z takim newsem a ty zadajesz mi głupie pytania - skarciła mnie kumpela.
- No dobra, dobra mów, bo umrę z ciekawości - zaśmiałam się.
- Wiesz kto przyjeżdża do Polski? - spojrzałam na nią z irytowaniem - Abraham Mateo.
- Coo? Dlaczego? - zamurowało mnie - nie.
- Oj nie takiej reakcji się spodziewałam po tobie tancerki i dziewczynie tego przystojniaka... - nie dokończyła.
- Przestań!! - Nie jestem jego dziewczyną, ani tancerką. To było kiedyś! - rzuciłam książką o ścianę.
- I tak uważam, że powinnaś pójść na koncert i z nim porozmawiać. Uwierz mi to dobry pomysł. Chcę dla ciebie jak najlepiej - Kim siadła obok mnie.
- Okey, ale jak coś się stanie to będzie dym - obie zaczęłyśmy się śmiać. Nie powinnam się tak denerwować, ale bardzo cierpiałam jak musiałam wracać do polski i zostawić go w Hiszpanii, a poza tym to podoba mi się ktoś inny. Zack z mojej klasy.
- Idziemy do sklepu? - z zamyślenia wyrwała mnie dziewczyna.
- Co? - zapytałam zdezorientowana.
- Musisz błyszczeć na koncercie. Kto wie może jeszcze z nim zatańczysz - Kim wyszłam na środek pokoju i zaczęła z nim tańczysz. Przynajmniej tak to miało wyglądać, a ja gapiłam się na nią jak na największego idiotę świata. Potem oboje wybuchłyśmy śmiechem.
************
Po zakupach rzuciłam się na łóżko i rozmyślałam:
Nie wiem jak przeżyję ten koncert i to spotkanie. Wyznanie mu, ze nie możemy się spotykać i, ze nie będę dla niego tancerka to była najtrudniejsza decyzja w moim życiu. pamiętam to jak dziś.
------------------------
Serce biło mi ja młot. Chyba bałam sie z nim rozmawiać. Po chwili odważyłam się i zadzwoniłam do drzwi jego willi.
- Cześć skarbie - pocałował mnie w policzek - Coś się stało? - zapytał mnie z troską.
- Musimy porozmawiać. Przejdziemy się?
- Pogadać tak, ale na dworze jest trochę zimno, więc wolałbym tutaj - chłopak wpuścił mnie do domu, a ja szybko pobiegłam do jego pokoju i rzuciłam się na łóżko.
- Powiesz mi co się stało? - Abraham staną nade mną.
- Gdyby to było takie proste - powiedziałam w poduszkę i usiadłam na podłodze, a chłopak razem ze mną - nie wiem jak mam zacząć, jak ci to powiedzieć.
- Wyjeżdżam do Polski... na zawsze - zaczęłam.
- No to co? Przecież będziesz przyjeżdżać - nastolatek spojrzał na mnie.
- Nie będę - szepnęłam - to koniec Abri. Koniec wszystkiego - skuliłam się i rozpłakałam.
- Nie wierzę - krzyknął i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami, a ja przez jakiś czas nie potrafiłam spójrzeć na świat. Po dziesięciu minutach stwierdziłam, że nie przyjdzie, więc ruszyłam w stronę drzwi.
- Już idziesz? - obejrzałam się, a na łóżku leżał Abe. Chciałam coś powiedzieć - przepraszam, że tak zareagowałem, ale... - nic już nie powiedział, bo mocno go przytuliłam - wiem, że to głupie, ale obiecaj mi, że zerwiemy dopiero jak wylądujesz w Polsce - szepną mi do ucha.
- Obiecuję - po moim policzku spłynęła łza. Ostatni czas spędziliśmy razem.
-------------------------
****************
Chwilę przed snem zastanawiałam się czy do niego zadzwonić. Cały czas miałam jego numer telefonu, a zbyt późno nie było. Odebrał po pierwszym sygnale.
- Słucham - nic nie powiedziałam. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Wiedziałam, że o mnie zapomniał - powtarzałam na głos. Zostanie w domu nie wchodziło w grę, bo Kim mnie wypchnie z mieszkania i osobiście zawiezie na ten przeklęty koncert. Mimo tego, że wcześniej myślałam, że przyjedzie, żeby się ze mną spotkać to nie chcę iść tam.



sobota, 13 lutego 2016

Abraham niee!

Hej! To ostatnia część historii Anaztazji i Abrahama.

Anaztazja:
Wreszcie skończyła się ta koszmarna noc, ale dzięki niej wiem, że moja decyzja była słuszna. Wiem, że Abri mnie kocha i nie pozwoli mnie skrzywdzić. Kiedy się obudziłam chłopaka już nie było obok mnie. Postanowiłam jeszcze trochę poleżeć szczerząc się do siebie, ale nie długo to trwało. Słysząc szmery dochodzące z kuchni postanowiłam sprawdzić co reszta tam robi. Kiedy znalazłam się tam gdzie wszyscy zdziwiła mnie nieobecność Jowity.
- A gdzie.. - nie zdążyłam dokończyć.
- Zmyła się - odpowiedział Ethan.
- Wróciła do siebie. Napisała, że nie da rady i chce zmienić się na lepsze - dopowiedział Zack.
- Dziwne przecież jesteśmy najlepsi i nie da się zmienić na lepsze - zaśmiał się Abraham.
- jak się spało? - pytanie skierował do mnie Chris, ale mój Abe posłał mu gniewne spojrzenie. Natomiast ja na chłopaka spojrzałam pouczająco, a Chrisowi posłałam uśmiech.
- Nieźle - odpowiedziałam i poszłam do do lodówki zobaczyć co mogę zjeść.
- Opowiesz mi ten koszmar - szeptem zapytał Abraham.
- Nie. nie chcę o tym gadać - uśmiechnęłam się do chłopaka. Niestety mój wyraz twarzy nie zmieniał się przez długi czas.
- Śmiejesz się, bo nie wiesz co zjeść prawda? - szepną do mojego ucha chłopak.
- Nie. Dlatego, że na początku nie byłam pewna czy chcę odmienić ten związek, ale teraz wiem, że chcę od nowa to zbudować z tobą - mocno się do niego przytuliłam - i nie wiem co zjeść - chłopak zaczął się śmiać.
- Co powiesz na naleśniki? - po chwili powiedział gdy się ode mnie odkleił.
- Brzmi pysznie.
- Okey. To Abraham zrobi ci śniadanie, a ty może byś się przebrała - dodał Zack.
- No faktycznie wybadałoby - dopowiedział swoje Ethan. Poszłam do pokoju i zajrzałam do szafy z ubraniami.
-Nie mam w co się ubrać - krzyknęłam zła.
- Załóż coś ładnego skarbie - odpowiedział mi chłopak,który smażył naleśniki. Zrezygnowana rzuciłam się na łóżko. Chyba długo tak leżałam.
- Ana chodź na ... to ty jeszcze nic nie wybrałaś? - zapytał zdziwiony Abraham.
- Nie mam w co się ubrać - powiedziałam zirytowana.
- Jak to nie masz? Zobacz ta szafa jest pełna twoich ubrań. Załóż różową bluzkę z czarnymi, krótkimi spodenkami i fioletowe martensy, a w pasie zawiąż sobie fioletową koszulę.
- Dobra, ale zakupy i tak cię nie ominą. Szykuj się na 14:00.
- Nie. Błagam. Zobacz ile masz ubrań - chłopak zaczął protestować.
- Abri kochasz mnie?
- Potraktuje to jako pytanie retoryczne.
- W takim razie szykuj się na 14:00, a teraz chodź ze mną zjeść śniadanie.
**********
Abraham:
- Ana to ty idź do sklepu, ja będę w kącie, bo się umówiłem z Taylorem. Jakby coś się stało to dzwoń - pocałowałem ją w policzek.
- Okey - odpowiedziała krótko - Czekaj, a kto to?
- Mój brat. To ja idę - ruszyłem w stronę KFC.
***********
- Może byś mi powiedział co u ciebie. Dawno cię nie widziałem - zaczął Taylor.
- A daj spokój. Same problemy i... - nie zdążyłem dokończyć, bo w pobliżu rozległ się strzał. Szybko pożegnałem się z bratem i pobiegłem do sklepu gdzie znajdowała się moja dziewczyna. W butiku nikogo nie było. Wszystko było rozwalone, na ladzie przy kasie leżała kartka. "Twoja zguba i... znajdują się tam gdzie zabiłeś mojego ojca". Przeklinając w myślach ruszyłem w stronę podanego miejsca.
*************
- Gdzie ona jest?! - krzyknąłem.
- Spokojnie. Bez nerwów... - nie dałem mu dokończyć.
- Gdzie?! - Zapytałem ponownie.
- Nie przerywaj mi! Spójrz w górę - faktycznie na schodach stała Anaztazja, a obok niej. Nerwy przejęły nade mną kontrolę. Wyciągnąłem pistolet i zastrzeliłem jedenego. Chciałem załatwić drugiego.
- Nie radziłbym. Jeżeli go zastrzelisz twoja księżniczka razem z bratem odejdą z tego świata - spojrzałem w drugą stronę. Tam stał Taylor - Możesz ocalić jedną osobę. Kogo? - słysząc to przez serce przeszło sto noży.
Anastazja :
Byłam pewna, że nie wybierze mnie. Do moich oczu napłynęły łzy, których nie nie mogłam zatrzymać.
- Ja... chyba... brata. Przepraszam - spojrzał na mnie, ale ja nie potrafiłam dopiero po długiej chwili odważyłam się.
- Abraham nieeeee!!!! - w moich oczach pojawiły się łzy. Było za późno. Chłopak wychował pistolet w swoją głowę i pociągnął za spust.